forum.dr-kwasniewski.pl
Witamy, Go. Zaloguj si, lub zarejestruj prosz.
2018-08-18, 16:55:10

Zaloguj si podajc nazw uytkownika, haso i dugo sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
5. Węglowodany staramy się zjadać w postaci skrobi, tj. w ziemniakach i warzywach.
531396 wiadomoci w 3968 wtkach; wysane przez 63 uytkownikw
Najnowszy uytkownik: Janek S
* Strona gwna Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj si Rejestracja
+  forum.dr-kwasniewski.pl
|-+  Działy Forum
| |-+  Wolne tematy
| | |-+  dzieci
« poprzedni nastpny »
Strony: [1] 2 3 Do dou Drukuj
Autor Wtek: dzieci  (Przeczytany 9826 razy)
kaoli
Go


Email
dzieci
« : 2007-11-19, 11:41:08 »

witam czy moze mi ktos poradzic jak wytlumaczyc dziecku zeby nie jadlo w szkole slodyczy od kolezanek?a co zrobic i co mu podawac jak jest juz chore. lekarka przepisuje same syropki ,najczesciej nie podaje tego i jakos przechodzi ale dzis tak kaszle ze chyba bez antybiotyku sie  nie obejdzie.Bardzo chcialabym poznac optymalnych rodzicow i dowiedziec sie jak oni sobie radza
Zapisane
Halina Ch.
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #1 : 2007-11-19, 19:30:10 »

Ja stosowałam podstęp, a przy tym rozmawiałam o żywieniu człowieka.W domu podawałam głównie białko i tłuszcz bo w szkole zjadały węglowodany.
Po pewnym czasie same odsuwały się od batoników coli itp.
Piec ciasta optymalne (żeby nie było to uciążliwe to zamrażaj porcje) i miej codziennie w zanarzu jakiś deser optymalny, dzieci lubią łakocie, a po optymalnym jedzeniu nie ciągnie ich do 'sklepowych' słodyczy'.
Zapisane
elmo
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #2 : 2007-11-19, 20:45:03 »

Halino.Robię to samo co Ty. Daję córkom omleta rano,bez żadnych weglowodanów,a do szkoły dostaja ciasteczka (mało słodkie) ,często się zdarza,że nie zjadają ich całych i to im wystarcza do obiadu .Nie ma większych problemów ze słodyczami  Smile

Kaoli. Dzieci też kaszlą,gdy w mieszkaniu jest zbyt suche powietrze,o które nie trudno w trakcie zimowego ogrzewania.Zadbaj o odpowiednie nawilżenie.
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #3 : 2007-11-20, 11:50:13 »

dzieki .Problem w tym , ze  na moich to wlasnie nie dziala,w domu zajadaja sie orzechami ,optymalnymi ciastami bita smietana nawet cytryne bez skrzywienia chetnie zjedza a tylko wyjdziemy z domu to kazdy cukierek ,guma ,ciasto jakies awocowe tubki co ja nawet nie znam jak ich ktos poczestuje to nie zdaze sie obejrzec co dostali a tego juz nie ma.Niestety dzisiaj na kazdym kroku pelno dobych duszyczek co dzieci dokarmiaja slodyczami nawet do buzi potrafia wlozyc. czasem to juz nie mam sily, oczywiscie  moi zawsze to odchoruja.
Zapisane
elmo
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #4 : 2007-11-20, 11:56:49 »

W  zyciu bym sobie nie pozwoliła na takie coś ,aby ktos przy mnie, mojemu dziecku dawał coś do ręki ,czy wkładał do buzi bez mojej zgody!!!!!!!!!!!!!!!
To przechodzi moje wyobrażenia  Shocked   Shocked   Shocked
Nawet uczę moje dzieci w domu ,aby od nikogo nie brały żadnych słodyczy itp. I one o tym dobrze wiedza ,że tak mają nie robić ,bo jest to niebezpieczne dla nich-takie są niestety czasy  Sad .

PS. To co napisałaś ,to jest  dla mnie niewyobrażalne!  Shocked Czy Twoje zdanie nie liczy się ???????????
Zapisane
elmo
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #5 : 2007-11-20, 12:04:14 »

Dodam ,że z Twojego opisu wynika,że u Ciebie w domu ostatnie zdanie w podejmowaniu decyzji mają dzieci,co niekorzystnie wpływa to na ich zdrowie  Sad .
A Ty nie możesz sobie z tym poradzić  Sad .Czas kobieto na zmiany!!!  Very Happy
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #6 : 2007-11-20, 12:09:23 »

niestety to jest straszne ale prawdziwe. Smile
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #7 : 2007-11-20, 12:13:28 »

wszyscy zazdroszcza mi zdrowych dzieciakow a bulwersuja sie ze zabieram im dziecinstwo nie dajac jesc tej calej chemicznej slodkosci .niestety jestem sama optymalna i staram sie zeby dzieci takie byly ale jest to trudniejsze niz myslalam.
Zapisane
elmo
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #8 : 2007-11-20, 12:15:04 »

Smile

straszne ,prawdziwe i jest się z czego cieszyć  Very Happy  Very Happy .
Musisz wziąść sprawy w swoje ręce,zanim ktoś wpakuje Twoim dzieciom coś bardzo nieporządanego do ust.
Bo potem moze być płacz i zgrzytanie zębów! Powodzenia w zmianie szczebla(na wyższy)  w ognisku domowym !  Very Happy
Dobrze chociaż ,ze jesteś tego świadoma,to zapewne wiesz,że zmiany musza zajść.To Ty decydujesz,kto i co Twoim dzieciom ma dawać!  Very Happy
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #9 : 2007-11-20, 12:36:47 »

tak jak ciebie czytam to wszystko wydaje sie piekne i ladne zadnych problemow   Very Happy a jak wychodze z domu  to juz jest gorzej nie moge sie sie ze wszystkimi klocic o slodycze  :(i tak jestem czarna owca co meczy dzieci  Mad i zabiera im dziecinstwo.nawet maz nie rozumie o co mi  tak naprawde chodzi.
Zapisane
elmo
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #10 : 2007-11-20, 12:43:00 »

W sumie to z czestowaniem moich dzieci przez kogoś ,to nie mam żadnych problemow.Miałam na poczatku,jak odwiedzaliśmy moją teściową-nie pytała mnie czy może dzieciom dać słodycze,tylko dawała,a jak mówiłam "nie" ,to dzieci miały mi oczywiście za złe ,że im nie dawałam.W końcu się wkurzyłam i powiedziałam ,że w takiej sytuacji nie bedziemy przyjeżdzać .Teraz tesciowa się pyta za kazdym razem,czy moze coś dać  Laughing   Very Happy .Ostatnie zdanie nalezy do MNIE!!!  Very Happy Inaczej być nie może z moich charakterem  Razz  Very Happy
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #11 : 2007-11-20, 12:51:08 »

zazdroszcze ci takiego  charakteru przydalby sie i mnie ale ja mam troche Sad musze tu do was czesciej zagladac moze uda mi sie cos zmienic Laughing a jak rozwiazalas problem mikolajek i innych cukierkowych imprez w szkole  Question
Zapisane
elmo
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #12 : 2007-11-20, 13:22:02 »

W mikołajkach uczesniczę trzeci rok  Very Happy Na takie imprezy rodzice są również zapraszani,totez łatwiej jest moim dzieciom zachowac "dyscyplinę zywieniową" .
Moje dzieci zapytane przez kogoś czy coś chcą ,zawsze najpierw spojrzą na mnie i czekaja na moja reakcję.Nieraz to zostaje zauwazone przez osobę czestującą i odpowiednio przez nią skomentowane ,ja jednak zawsze mówię żartobliwie ,że :"tak ma być" ,albo,że:"dzieci mają słuchac mnie",co zbija z tropu taka osobę i to ona suma sumarów wychodzi na "idiote" ,a nie ja  Very Happy .
Wpoiłam moim dzieciom,ze mają zawsze zapytać mnie i niczego nie brać od nikogo jesli ja nie wyrażę na to zgody(szczególenie moja starsza córka wie ,że to ważne),młodsza też ,ale nie do końca wiem czy czegoś by nie wzięła (moze jak bedzie ciut starsza,to zrozumie bardziej o co mi chodzi)np. kiedys poszła z tata na spacer,wracają ,ja ją rozbieram i wyczułam owocowy zapach z jej ust.Pytam co jadła,a ona ,ze nic  Shocked ,ponawiam pytanie bardziej stanowczo,a ona wywaliła oczy na tatę i czeka na jego reakcję ,a mąż się w tym momencie zasmiał,co rozładowało jej napiecie i moje i wreszcze powiedziała mi ,ze jadła owocowe żelki hehehe.
Powiedziałam,żeby następnym razem takich rzeczy nie kryła przede mną  Smile .Jakoś teraz nie ma problemów.
na szkolne wycieczki(jesli takie są) ,dostają w termosie własną herbatke z sokiem owocowym.Nie musza pić żadnych "owocopodobnych" soków.
Chipsów nie jedzą (nawet nie ma o tym mowy),doskonale wiedzą ,ze to świństwo.
Na mikołajkach oczywiście zjedzą kawałek ciasta-bo niby czemu nie? (nie naduzywają slodyczy),ale jesli są tam soki ,to takich rzeczy na pewno nie piją,chisów też nie jedzą (raz były)  Smile
pozdrawiam!
Zapisane
kodar
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #13 : 2007-11-21, 23:29:09 »

Cytuj
Problem w tym , ze  na moich to wlasnie nie dziala,w domu zajadaja sie orzechami ,optymalnymi ciastami bita smietana nawet cytryne bez skrzywienia chetnie zjedza a tylko wyjdziemy z domu to kazdy cukierek ,guma ,ciasto jakies awocowe tubki co ja nawet nie znam jak ich ktos poczestuje to nie zdaze sie obejrzec co dostali a tego juz nie ma.Niestety dzisiaj na kazdym kroku pelno dobych duszyczek co dzieci dokarmiaja slodyczami nawet do buzi potrafia wlozyc. czasem to juz nie mam sily, oczywiscie  moi zawsze to odchoruja.
to masz tak samo jak ja,w domu omlet albo jajecznica,do szkoly jakis owoc i sok rozcienczona z woda,to mi dziecko placze do wychowawczyni,ze mama zabrania kanapek ,a inne dzieci jedza i codziennie przynosza,musze sie tlumaczyc,ze jest alergikiem i nie moze tego co inne dzieci,
juz nie mam sily do tlumaczenia i proszenia,chyba nigdy nie zrozumieja,bo nawet ich ojciec buntuje sie przeciwko moim dietetycznym zaleceniom Sad
czesto zastanawiam sie czy  nie lepiej  bedzie jak dostana   co chca i rozwijaja sie bez gderania i biadolenia ,niz zdrowa dieta Confused
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #14 : 2007-11-22, 19:38:40 »

 :Dczesc ale kodar trafilas ,to jest wlasnie to jak torowac ta dobra droge jesli wszyscy sa przeciwko tobie .Ja wlasnie dzisiaj sie tlumaczylam w szkole bo zbierali na mikolaja.Dlugo myslalam co zrobic az w koncu powiedzialam ,ze ola nie przyjdzie i nie place na slodycze bo ona ma uczulenie i potem ma problemy zdrowotne.Pojedziemy na zakladowe mikolajki tam bede z nimi [mam dwojke dzieci]to moze jakos ich przypilnuje.Czasem to mi sie nie chce z domu wychodzic.na razie musze konczyc.
Zapisane
maf
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #15 : 2007-11-22, 20:12:45 »

Heh, przypomnialem sobie, ze chcialem odpowiedziec "pierwszy" kaoli, ale po zastanowieniu nie wiedzialem o jakie dzieci chodzi, czy w przedszkolu, czy umiejace czytac, czy nastolatki.
Dzialanie dla kazdej grupy jest inne.
To nie sztuka nakarmic dziecko rano omletem, zeby nie chcialo mu sie jesc slodyczy, czipsow, hamburgerow, coli w szkolnym kiosku.
Niestety albo stety, nauczanie nowych odmiennych przyzwyczajen wymaga czasu. Czesto robimy zakupy w sklepach razem z dziecmi, wystarczy czytac przy dziecku sklad produktu z odpowiednim komentarzem, duzo rozmawiac w domu o szkodliwosci W, dodatkow na litere E, /E jest szczegolnie przydatne, kampania o szkodliwosci E byla dosyc znana nawet dzieciom, ktore mialy dostep do mediow, teraz tak jakby ucichla/.  Trzeba tez "swiecic" wlasnym przykladem, ktory jest praktycznie dostepny na kazdym kroku. Np. katary, przeziebienia, goraczki, zle samopoczucie z tego powodu zdarza sie nieoptymalnym czesciej. Dziecko choruje 7 dni /katar, gardlo itp/
Wystarczy komentarz / na opty trwa to tylko 1 dzien lub wcale/. Z kolei dla nastolatek i nastolatkow, odwieczy problem /tradzik/. Na DO - ustepuje.
Pozdrawiam
maf
aha, mam corke /14/, zeby nie bylo ze nie wiem o czym pisze.
Zapisane
maf
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #16 : 2007-11-22, 20:39:00 »

.............Ja wlasnie dzisiaj sie tlumaczylam w szkole bo zbierali na mikolaja.Dlugo myslalam co zrobic az w koncu powiedzialam ,ze ola nie przyjdzie i nie place na slodycze bo ona ma uczulenie i potem ma problemy zdrowotne.Pojedziemy na zakladowe mikolajki tam bede z nimi [mam dwojke dzieci]to moze jakos ich przypilnuje.Czasem to mi sie nie chce z domu wychodzic.na razie musze konczyc.
Uwazam, ze to blad. Nie zlozylas sie na slodycze na impreze mikolajkowa?  Argument, ze nie przyjdzie....Dlaczego zabierasz dziecku radosc ze wspolnej zabawy mikolajkowej z rowiesnikami? Z powodu slodyczy? Upiecz na impreze sernik optymalny, zareczam, ze bedzie hitem imprezy.
Z Twojej wypowiedzi sadze, ze dziecko jest w podstawowce /4 klasa lub mniej?/ jeszcze wydaje Ci sie, ze masz wplyw na to co dziecko zje w szkole. Byc moze nie slyszlas nawet, ze dzieciaki wymieniaja sie kanapkami Laughing
Pozdrawiam
maf
Zapisane
kaoli
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #17 : 2007-11-22, 21:03:14 »

maf dzieki .dziecko mam w zerowce a te nieszczesne mikolajki maja wygladac tak ze mikolaj przyjdzie na poczatku zajec rozda paczki z samymi slodyczami i sobie pojdzie a lekcje beda trwaly a dzieci beda sie objadaly tym co dostana . Na zabawe mikolajkowa pojda dwa razy .RAZ do figloraju a drugi do teatru i to bedzie zabawa z poczestunkiem oczywiscie nie opty ale tam bede z nimi .Druga sprawa to caly czas tlumacze dzieciom w domu i sklepie jaka to trucizna to E ktore jest w produktach spozywczych, szukam wszelkiego nie chemicznego jedzenia  poza sklepami na ile to mozliwe ale widac niezbyt to dziala bo jak tylko wyjdziemy z domu to pierwsi sa przy stole [mlodszy 3 lata] i sepia zeby cos zjesc czego mama zabrania ,ola ze szkoly wraca wymiotuje caly wieczor a za dzien czy dwa juz nie pamieta i znow bierze od dzieci bo mama nie widzi.Po kolejne to tata nie jest optymalny a to dzieci widza wiec nie jest latwo odzywiac zdrowo dzieci ,dlatego poruszylam ten temat na tym forum bo nie mam wsrod rodziny i znajomych nikogo opty  :)i dzieki ze sie odzywacie przynajmniej wiem ze nie jestem sama.
Zapisane
Ewa
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #18 : 2007-11-22, 21:47:15 »

Kaoli, ja nie dawałam córce słodyczy od urodzenia. Potem mialam święty spokój. Nie wiem, czy tak jest ze wszystkimi dziećmi, którym od początku nie podaje sie słodyczy. W każdym razie nie rozpatruję "niedawania" dziecku słodyczy pod kątem krzywdy. Córka sama ograniczała słodycze.

Smile Kiedyś, jak miała ok. 6 lat, była zaproszona do sąsiadów na urodziny do koleżanki. Po jakiejś godzinie wybrałam się do dzieci, zobaczyc, jak sie bawią. Przy stole juz nie było żadnego dzieciaka. Wszystkie były juz rozbiegane po mieszkaniu sąsiada.
Na stole widzę talerzyki ze sladami zjedzonego tortu. Tylko jeden talerzyk stał z lekko nadgryzionym kawałkiem tortu. Zgadnijcie, czyj to był talerzyk Smile
Zapisane
maf
Go


Email
Odp: dzieci
« Odpowiedz #19 : 2007-11-22, 21:51:08 »

........czego mama zabrania ,ola ze szkoly wraca wymiotuje caly wieczor a za dzien czy dwa juz nie pamieta i znow bierze od dzieci bo mama nie widzi. Po kolejne to tata nie jest optymalny a to dzieci widza wiec nie jest latwo odzywiac zdrowo dzieci ,dlatego poruszylam ten temat na tym forum bo nie mam wsrod rodziny i znajomych nikogo opty  :)i dzieki ze sie odzywacie przynajmniej wiem ze nie jestem sama.
Mam nadzieje, ze Tata akceptuje  wybor mamy.
Co do dzieci, moje zdanie jest takie: Dieta jest jak religia, kazdy sam kiedys wybierze.
Nie masz i nie bedziesz miala wplywu na to co dziecko bedzie chcialo zjesc, tym bardziej, ze w domu masz opozycje. Owoc zakazany lepiej smakuje. Zabranianie to zla droga. Moze sie zdarzyc, ze wieksza szkode zrobisz dziecku odzywiajac je w domu optymalnie i jednoczesnie nie majac wplywu na to co dziecko zje poza domem.
Oczywiscie rozumiem troske Matki o dziecko. Mamy z Ola 3 dzieci. /No, ostatnia 14latka to jakby jeszcze nie wychowana/.
Przechodzilismy wszystkie te "strachy".
Wydaje mi sie, ze stosowanie "diet" , ktore nie sa na porzadku dziennym calej /mam na mysli sposob zywienia/ rodziny, w stosunku do tak malego dziecka, nie ma sensu.
Pozdrawiam
maf


Zapisane
Strony: [1] 2 3 Do gry Drukuj 
« poprzedni nastpny »
Skocz do:  

Dziaa na MySQL Dziaa na PHP forum.dr-kwasniewski.pl | Dziaajce na SMF 1.0.8.
© 2001-2005, Lewis Media. Wszystkie prawa zastrzeone.
Prawidowy XHTML 1.0! Prawidowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.034 sekund z 17 zapytaniami.