forum.dr-kwasniewski.pl
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
2014-10-31, 12:15:16

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
6. Pić należy tyle, na ile mamy ochotę i wtedy, kiedy mamy ochotę.
325654 wiadomości w 3670 wątkach; wysłane przez 80 użytkowników
Najnowszy użytkownik: figan
* Strona główna Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja
+  forum.dr-kwasniewski.pl
|-+  Działy Forum
| |-+  Żywienie Optymalne
| | |-+  LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« poprzedni następny »
Strony: [1] Do dołu Drukuj
Autor Wątek: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?  (Przeczytany 3320 razy)
cicero12
Gość


Email
LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« : 2010-02-14, 00:01:18 »

Witam!
Często układając jadłospis, korzystam z LICZYDŁA OPTYMALNEGO  (wer.30.03.2000  Twórcy: Irek Bieleń i Karol Braniek). Niestety wartości BTW dla niektórych produktów różnią się od wartości podanych np. w KSIĄŻCE KUCHARSKIEJ dra Jana Kwaśniewskiego.

Przykłady produktów (100 g):

grapefruit                 Liczydło   B - 0,6   T - 0,2   W - 10,6
                               Książka    B - 0,6   T - 0,0   W - 5,3

makrela wędzona      Liczydło   B - 20,7   T - 15,5   W - 0,0
                              Książka      B - 14,2   T - 10,7   W - 0,0

orzech włoski            Liczydło   B - 15,0      T - 60,3      W - 18,0
                              Książka       B - 16,0      T - 60,3      W - 11,5

I kto ma rację?
Zapisane
Gazda412
Newbie
*
wiadomości: 153


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #1 : 2010-02-14, 01:27:53 »

Należy posługiwać się danymi zawartymi w liczydle.Pani Wanda Sławek z Centrum Żywienia Optymalnego w Jastrzębiej Górze w opracowqanym przez siebie bezpłatnym egzemplarzu wyjaśnia , że różnica wynika z całkiem prostej przyczyny. Dr. J. Kwasniewski korzystal z wczesnych  - mniej dokladnych Tabel Wartości Odżywczych.
Dzisiejsze bardziej aktualne opracowania trochę się różnią. Ja korzystam z broszury pani Wandy, oraz z książki "Wielkie tabele kalorii i wartości odżywczych oraz z Encyklopedii witamin i skladników mineralnych - autorstwa E. Somera. Korzystając z Ksiązki kucharskiej, najlepiej przliczać wartości odzywcze wg. nowszych opracowań. Powodzenia. Laughing
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #2 : 2010-02-14, 06:04:42 »

"cicero12"
Ile kilogramów zjadasz dziennie tego: grapefruta, makreli, czy orzecha włoskiego? No pomyśl trochę, bo ci dobre "zaszkodzi"!  Confused

PS
lepiej myśleć samodzielnie, niż "liczyć" na cuda...
Był tu na tym Forum dawno temu taki MiT-oman, co już się pytał o takie pierdoły w odniesieniu do frytek, więc radzę sobie odszukać samodzielnie tamten wątek, bo tam jest poprawna odpowiedź ile mnie pamięć nie myli.
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #3 : 2010-02-14, 06:23:13 »

"Gazda412"
ty nie rób sobie "prima aprilisa" w środku zimy, bo jeszcze kto uwierzy i sobie zaszkodzi...  Laughing
Zapisane
vigo
Gość


Email
Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #4 : 2010-02-14, 08:44:17 »

cicero12 - rozbieżności wynikają z zawartości błonnika w pokarmach roślinnych.
Błonnika (węglowodan złożony) nie należy wliczać do codziennej podaży ponieważ nie jest przyswajany (przelatuje do kibelka).
Zobacz tu: http://www.jedzdobrze.pl/tabele/ na przykładzie orzecha włoskiego; ww.: 18g i w tym błonnika 6,5g co daje 11,5g ww. przyswajalnych.
Zapisane
renia
Full Member
***
Płeć: Kobieta
wiadomości: 8460


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #5 : 2010-02-14, 10:04:41 »


Ja czytałam gdzieś (chyba na Forum), że jeśli są rozbieżności w ilości białka i tłuszczu np. w rybach, czy w boczku, czy jeszcze w innym produkcie, to najlepiej wziąć wartość pośrednią. No i kuchnia to nie laboratorium, żeby trzeba było tak dokładnie się tym liczeniem przejmować.
Zapisane

admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #6 : 2010-02-14, 10:06:17 »

"vigo"
lepiej jak się nie wie, to wypada nie radzić.
Błonnik pokarmowy, to nie czysta celuloza, która występuje jedynie we włóknach bawełny!
Za Fizjologią Ewy, pisałem już, że błonnik pokarmowy trawi się u monogastrycznych (w tym u człowieka) od 100%, do niewielkiego %, a jest to uzależnione od zawartości błonnika w paszy (ładunku balastowego). Czyli podawanie w orzechach jedynie zawartości momo i dwucukrowców jest błędem, bo przy małej ilości zjedzonych "orzechów" ilość dostarczonej celulozy zostanie strawiona.
Dlatego są dwa pojęcia w nauce o pokarmie: włókno surowe i włókno strawne, o czym się nie wspomina, bo po co laikom więcej gmatwać...

PS
nie są to jednak ilości istotne, więc problem jest tylko teoretyczny i szkoda sobie zawracać głowy na takie szczególiczki.
To samo dotyczy wliczania białka roślinnego u człowieka - wszystko zależy od dawki, która u żywiących się w/g zaleceń JK jest nieistotna i dlatego białka roślinnego nie liczy się do bilansu.
Do tego, to są "stare" pseudoproblemy, pseudointelektualistów, których jedynym bytem internetowym jest udowodnienie tezy, "jak strasznie się ktoś "my(d)li"  Wink
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #7 : 2010-02-14, 10:08:34 »

Tabele w książkach i podane tu: http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&cat=4 - są poprawne i najbardziej wiarygodne, ale jeśli komu to nie pasuje, to niech sobie "liczy" (o ile musi!) na czymś innym... Very Happy
Zapisane
vigo
Gość


Email
Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #8 : 2010-02-14, 10:37:19 »

OK, czlowiek sie uczy cale zycie  Smile
Zapisane
vigo
Gość


Email
Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #9 : 2010-02-14, 10:43:02 »

Przyszlo mi do glowy, ze mimo wszystko to bardzo cenna informacja (o wchlanianiu blonnika) dla chorych na wrzodziejace zapalenie jelita grubego.
Znaczy sie, ze mozna od czasu do czasu podjadac w niewielkich ilosciach orzechy i inne blonnikowe pokarmy. Pisze o tym poniewaz jako osoba z ta nieszczesna przypadloscia, wiem jak czlowiek moze panicznie bac sie zjesc cos nie tak zeby nie bylo nawrotu. A z drugiej strony momentami jest juz znudzony monotonia jedzenia i ma czasem ochote urozmaicic np. orzechami czy tez innymi roslinkami.
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #10 : 2010-02-14, 11:28:44 »

No nie jest to też takie "proste" przełożenie, ponieważ strawność błonnika u monogastrycznych, wszystkożernych jest też uzależniona głównie od składu flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, która się zmienia w zależności od spożywanego pokarmu. Osoby spożywające duże ilości błonnika łatwiej go trawią w opozycji do osób, które jedzą go sporadycznie lub (i) nie mają stosownej "flory"...
Zajadanie zaś, błonnika łyżką ze słoiczka z apteki jest szczytem "naukowego otumanienia", ale jak kto lubi, to mnie to nie przeszkadza, ani nie jest powodem do jałowej dyskusji.

PS
w powszechnej świadomości, czterokomorowce są "roślinożerne" (bo do pyska biorą "trawę"), choć faktycznie trawią w trawieńcu białko zwierzęce, a do tego wchłaniają głównie nie węglowodany, a lotne kwasy tłuszczowe, ale czy każdy musi o tym wiedzieć? Nie musi, bo zdrowszy od tego nie będzie.
Zapisane
Blackend
Gość


Email
Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #11 : 2010-02-14, 11:50:03 »

O przeżuwaczach już było Wink  Very Happy
Ale zawsze warto przypomnieć - nawet był link, więc co bardziej dociekliwi mogą poszukać / jak zechcą Very Happy
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #12 : 2010-02-14, 11:57:14 »

 Laughing - wszędzie to piszą, w fachowej literaturze, ale lepiej jest wmawiać... "naukowe androny" podatnym.  Wink
Zapisane
cicero12
Gość


Email
Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #13 : 2010-02-14, 22:23:38 »

"cicero12"
Ile kilogramów zjadasz dziennie tego: grapefruta, makreli, czy orzecha włoskiego? No pomyśl trochę, bo ci dobre "zaszkodzi"!  Confused

PS
lepiej myśleć samodzielnie, niż "liczyć" na cuda...
Był tu na tym Forum dawno temu taki MiT-oman, co już się pytał o takie pierdoły w odniesieniu do frytek, więc radzę sobie odszukać samodzielnie tamten wątek, bo tam jest poprawna odpowiedź ile mnie pamięć nie myli.


Admin – mam do Ciebie prośbę: ignoruj moje posty i nie odpowiadaj na nie. Dlaczego?
Cenię Twoją wiedzę w zakresie ŻO. Któż ma mieć ją większą niż Ty – wszak korzystasz z dorobku życiowego swego Ojca, i dobrze. Jednak w Twoich odpowiedziach, ja przynajmniej, wyczuwam coś pogardliwego dla wszystkich, którzy wiedzą mniej od Ciebie. Ja w dziedzinie ŻO jeszcze długo będę się uczył i pytał, wszak człowiek uczy się całe życie… Oczekuję jednak życzliwych odpowiedzi, a nie takich w stylu „No pomyśl trochę, bo ci dobre "zaszkodzi"!  czy też  „lepiej myśleć samodzielnie, niż "liczyć" na cuda...”   Był tu na tym Forum dawno temu taki MiT-oman, co już się pytał o takie pierdoły w odniesieniu do frytek… No i cóż, że pytał? Pytał, bo nie wiedział. Ja pytam, bo nie wiem… Może nie tolerujesz ludzi, którzy nie wiedzą tyle co Ty? Mnie przynajmniej w ten sposób nie odpowiadaj – lepiej wcale.

P.S.
A może to takie swoiste poczucie humoru, którego ja nie łapię?
Zapisane
Gazda412
Newbie
*
wiadomości: 153


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #14 : 2010-02-15, 00:17:31 »

Cicero12 na początku strony zadał proste pytanie. Czy swoje posiłki liczyć według liczydła czy wg. tabel zamiszczonych w ksiązce kucharskiej opracowanej przez dr, Jana Kwaśniewskiegooraz jego syna Tomasza. Ponieważ znałem odpowiedź, uznałem za właściwe swoją wiedzą się podzielić. Posiadam wszystkie książki dr. Kwaśniewskiego oraz chyba ponad 100 egzemplarzy miesięcznika OPTYMALNI i miałem okazję nie jeden raz porównywać tabele. Kiedy osiem lat temu rozpoczynałem ŻO to wszystkie obliczenia robiłem ,posługując się tabelami z ksiażki kucharskiej. Z doświadczenia wiem, że niema takiej możliwości aby początkujący optymalny nie prowadził dokładnych obliczeń i zapisów.
Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że tabele odżywcze zamieszczone w ksiażkach dr. Kwaśniewskiego sa złe. Wielu na bazie tych tabel wyleczyło swoje choroby, ale jeżeli istnieją nowsze opracowania, to należy z nich korzystać.Jako długoletni optymalny jestem bardzo zawiedziony Twoim stanowiskiem. Należy pamiętać, że różnica 15-20g białka czy węglowodanów dla człowieka zdrowego z dobrym spalaniem to żadna różnica. Dla chorego, ma to już duże znazczenie. Sznowny adminie, mam wiele szacunku dla Ciebie za zaangażowanie i wiedzę, ale czy mógłbyś mi wyjasnić znaczenie słow "lepiej mysleć samodzielnie, niż[b][/b]liczyć na cuda." Powinieneś wiedzieć, że podstawą ŻO to liczenie, ponieważ generalną zsadą żywienia optymalnego, jest zachowanie właściwych proporcji.Ja nie robię sobie żadnego "prima aprilisa", ale potwierdziłem znane mi istniejące fakty.
Już od pewnego czasu, przepisy kulinarne przedstawiane miesieczniku OPTYMALNi, opracowywane są na podstawie nowszych tabel. Jeszcze raz proponuję zaopatrzyć się w broszurę w ydaną przez C Ż O w Jastrzębiej Górze oraz ksążkę Prof. dr.I. Elmadfa oraz prof. dr. E. Muskata. p.t. " Wielkie tabele kalori i wartości odżywczych.
Na naukę nigdy za póżno. W moim pojęciu jest jedno żywienie optymalne. Jedząc według swojegu uznania, to już nie jest ŻYWIENIE OPTYMALNE. Embarassed Embarassed Crying or Very sad Crying or Very sad
Zapisane
cicero12
Gość


Email
Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #15 : 2010-02-15, 00:50:43 »

Dzięki Gazda za wsparcie. Nie dość, że "znów" początkujący - to jeszcze z cholesterolem 360. Chcę spróbować ten poziom obniżyć i myślę, że potrzeba tu większej precyzji przy obliczeniach. Ale widzę, że na admina nie ma co liczyć...
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #16 : 2010-02-15, 04:46:27 »

"cicero12"
Bardzo proszę nie stosować - takich środków graficznych!
Źle się kojarzą na tym Forum.
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #17 : 2010-02-15, 04:56:13 »

podstawą ŻO to liczenie, ponieważ generalną zsadą żywienia optymalnego, jest zachowanie właściwych proporcji.

A mnie się zdawało, że liczyć dokładnie to trzeba na Diecie Optymalnej, a Żywienie Optymalne jest pozbawione tej niedogodności.
Ale pewnie nie wiem co piszę!

PS
i właśnie dlatego nie lubię marnować czasu na wyjaśnianie podstaw, które już nie raz były wyjaśniane na tym Forum!
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #18 : 2010-02-15, 05:44:56 »

ja przynajmniej, wyczuwam coś pogardliwego

O, to bardzo przykre, że tak wyczuwasz moje pisanie!
Najwyraźniej, bardzo różnimy się w postrzeganiu rzeczywistości.
Ale trudno, nic na to już nie da się poradzić!
Mogę najwyżej tylko przeprosić i błagać o przebaczenie, że masz kłopoty z własnym zdrowiem, choć to nie moja wina!  Very Happy
Zapisane
admin
Administrator
Newbie
*
wiadomości: 1628

toan@q4.pl


Odp: LICZYDŁO CZY KSIĄŻKA?
« Odpowiedz #19 : 2010-02-15, 07:44:31 »

Zajadanie zaś, błonnika łyżką ze słoiczka z apteki jest szczytem "naukowego otumanienia"

http://www.ajcn.org/cgi/content/abstract/91/2/329 - o proszę wykazano, że wółkno szczególnie ze zbóż jest korzystne!

PS
gdyby podawano te zboża na surowo, efekty byłyby jeszcze bardziej "oszałamiające"!  Very Happy
Zapisane
Strony: [1] Do góry Drukuj 
« poprzedni następny »
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP forum.dr-kwasniewski.pl | Działające na SMF 1.0.8.
© 2001-2005, Lewis Media. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 5.914 sekund z 20 zapytaniami.