forum.dr-kwasniewski.pl
Witamy, Go. Zaloguj si, lub zarejestruj prosz.
2018-06-20, 08:06:43

Zaloguj si podajc nazw uytkownika, haso i dugo sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
10. Nie wolno głodzić się ani pościć.
523668 wiadomoci w 3962 wtkach; wysane przez 63 uytkownikw
Najnowszy uytkownik: Panama6
* Strona gwna Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj si Rejestracja
+  forum.dr-kwasniewski.pl
|-+  Działy Forum
| |-+  Artykuły opublikowane
| | |-+  Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« poprzedni nastpny »
Strony: [1] Do dou Drukuj
Autor Wtek: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING  (Przeczytany 12911 razy)
MORGANO
Go


Email
Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« : 2007-01-16, 02:06:53 »

Od wieków korzystamy z praktyk różnych metod leczenia.
Teraz doszła jeszcze jedna metoda ŻYWIENIE OPTYMALNE. Czy to nie jest piękne? Czy może NAS OPTYMALNYCH jeszcze cokolwiek powstrzymać? Przed stosowaniem proporcji BTW w żywieniu według dr Jana Kwaśniewskiego. Czy ktokolwiek rozsądny nie pochwali się i nie powie o żywieniu optymalnym o tym innym ludziom? O TYM, JAKI MODEL ŻYWIENIA WYBRAĆ? Jeżeli jeszcze wiele osób nie jest przekonanych do żywienia optymalnego. To nic nie szkodzi! Może pomoże tym nieprzekonanym artykuł. Do czego zdolni są zdesperowane osoby i do jakich metod są skłonni są się dopuścić. Polecam artykuł poniżej. Morgano


LON IRVING
Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz.
                        Nazywa się to URYNOTERAPIA.


Przecież nie robią tego sam z siebie. Nikt normalny, sam z siebie, nie pije szczyn. Ktoś ich do tego namówił. Ktoś taki jak ja, kogo
słowa  były silniejsze od woli tych, którzy pod wpływem jego słów zaczęli pić własne siki. A, że przy okazji czasem  to działa.  Czasem wszystko działa. To chyba nawet  lepiej. Prawda? Sorki, że tyle mówię o takich rzeczach, ale na ekstremalnych przykładach najlepiej widać moc sprawczą słowa.  Przypuśćmy, że jakiś człowiek, ale, po co mieszać w to innych. Przypuśćmy, że ja - Hary Wiktor Rosa chcę mieć dużą kasę. Co powinienem zrobić, żeby tego dokonać wyłącznie przy pomocy słów? Ktoś powie. Napisać bestseller. Ba. Kiedy ja nie potrafię pisać bestsellerów i prawdę mówiąc, nie chce mi się. Jest prostszy sposób.  Pokażę wam, jak namawiam ludzi do robienia rzeczy, na których mi zależy. Najpierw muszę znaleźć tych, na których będę mógł zarobić. Muszę znaleźć odpowiednich ludzi, którzy po wysłuchaniu lub przeczytaniu moich słów zrobią to, co im każę. W języku reklamy nazywa się ich target. Muszę być jak myśliwy. Muszę ich namierzyć i wyłowić z całej populacji konsumentów dóbr i usług,  krótko mówiąc - spośród was, a potem ustrzelić ich celnym słowem tak precyzyjnie, żeby zrobili dokładnie to, co chcę żeby zrobili. Point. Ktoś mógłby zapytać: czy nie prościej mówić do wszystkich, niż wyławiać jakiś target? Odpowiadam: a po jakiego wała łysemu grzebień? Po co strzępić język na darmo? Po co wysilać mózgownicę i szukać odpowiednich słów, żeby przekonywać kogoś, kto - z góry wiadomo - nigdy nie będzie chciał tego, do czego będę go namawiał? Jak powiedzmy, nie ubliżając nikomu – łysy grzebienia? Przypuśćmy, że chcę odbyć stosunek płciowy. Jestem samotny i nie chcę iść do burdelu. Zakładamy, że jestem heteroseksualnym, zdolnym do odbycia stosunku płciowego mężczyzną. I nie ważne, czy jest tak w rzeczywistości.
Dla ułatwienia załóżmy, że tak właśnie jest: Hary Wiktor Rosa jest heteroseksualnym, jurnym gostkiem. Przecież nie składam swojej oferty wszystkim. Nie proponuję seksu facetom, dzieciom ani staruszkom. Nie proponuję im tego, bo: po pierwsze - nie jestem
takim seksem zainteresowany; po drugie - nie mam ochoty zmieniać upodobań seksualnych; po trzecie - nie chcę ponosić konsekwencji składania mojej oferty wyżej wymienionym, bo: po pierwsze od faceta mógłbym dostać w twarz; po drugie - rodzice dziecka mogliby mnie zaskarżyć, w najlepszym wypadku, zlinczować, w najgorszym; po trzecie - staruszka mogłaby, niestety, zgodzić się.
A tak, pomijając wszystkich tych, którzy z mojej oferty nie skorzystają, ułatwiam sobie zadanie. Bowiem w praktyce zostają same kobiety pomiędzy, powiedzmy, 16 a 45 rokiem życia. Jeśli przyjmiemy dodatkowe założenie, że nie mam czasu ani ochoty jeździć po całej Polsce w celu uprawiania seksu, pozostają kobiety będące w zasięgu moich możliwości lokomocyjnych,. A żeby było jeszcze łatwiej i precyzyjniej, te, które odwiedzają mój ulubiony bar "Kaprys. Dla jeszcze większego uproszczenia przyjmijmy, że mój target to kobiety stanu wolnego, między 18 a 25 rokiem życia, zdrowe
fizycznie i psychicznie, zainteresowane niezobowiązującym seksem
z czterdziestolatkiem w soboty po południu.
Wystarczy teraz, że w sobotę pójdę do baru i złożę swoją ofertę kobiecie z mojego targetu. W najgorszym wypadku może okazać się, że mój target jest zbiorem pustym, czyli, że nie ma zdrowych fizycznie i psychicznie kobiet, które chciałyby uprawiać bezinteresowny seks z Harym Wiktorem Rosą. Oczywiście, praktyka życia codziennego mówi mi, co innego. Mówi mi mianowicie, że są takie kobiety, a to, czy namówię ich na SEX zależy właśnie od moich słów.
Pozostaje mi, więc przyczaić się w barze "Kaprys" aż przyjdzie mój target i odczyta z moich zielonych, wyjących tęsknotą do kobiecego krocza oczu albo z innej wyjącej części mojego ciała komunikat - "Chcę się z tobą KOCHAĆ!". Reszta to słowa, słowa, słowa.... Tyle, że ja akurat w tych sprawach jestem nieśmiały, więc czekam. I to jest podstawowy błąd, jaki popełniają wszyscy ci, którzy chcą namówić innych do robienia jakichś rzeczy. Błędem jest brak call to action. Błędem jest, że nie wzywają do działania.
Jeśli nie ma wezwania do działania, to nie ma samego działania, bo ludzie sami z siebie nie robią rzeczy, na jakich zależy nam, a nie im., Jeśli robią takie rzeczy, to tylko wtedy, kiedy mają wrażenie, że ich korzyści są większe, niż nasze. Żeby mogli mieć takie wrażenie, trzeba im najpierw te korzyści przedstawić. A to można zrobić tylko wtedy, kiedy zna się doskonale swój produkt. Jeśli wiem, co chcę sprzedać zawsze znajdę tych, co zechcą to kupić. Pewnie, dlatego wracam z eskapad do baru "Kaprys" sam i do tego pijany. Po prostu. Jeśli chodzi o zaspokojenie seksualne, nie
znam doskonale swojego produktu i nie mam nic sensownego do powiedzenia na jego temat. Ale mechanizm szukania klientów jest taki sam bez względu na ofertę.
Jeśli wiem, co chcę sprzedać zawsze znajdę kogoś, kto zechce to kupić.
     Znam za to doskonale produkt, który chcę wam sprzedać. Powiem wprost - sprzedam wam gówno!
Hola, hola. Powoli! Zanim się oburzycie, przypomnijcie sobie tych, którzy piją własny mocz i zastanówcie się, dlaczego to robią? Oczywiście dla zdrowia. Czy więc z tego samego powodu nie spróbują czegoś mocniejszego? Pewnie, że spróbują. Należy im tylko uświadomić, że to jedyny, skuteczny sposób, aby odzyskali zdrowie. Jak? Muszę ich o tym przekonać.
Muszę użyć takich słów, które złamią ich wolę i zmuszą ich do zrobienia rzeczy, której bez tych słów nigdy by nie zrobili.
      Na początek wyjaśniam, więc, że urynoterapia to dopiero pierwszy krok w samoleczeniu. Przedstawiam świadectwa wszystkich tych, którym już ten pierwszy krok przywrócił zdrowie. Jeśli nie są to świadectwa autentyczne, a przecież są, to sam je wymyślam i sam świadczę. Skoro świadczę, to wiem. Logiczne. Nie zdarzyło się, a przynajmniej mnie nic o tym nie wiadomo, żeby ktokolwiek po przeczytaniu reklamy, w której cytowane są czyjeś słowa pochwały, szukał potem tego kogoś i sprawdzał autentyczność jego wypowiedzi. Co by to było? A zresztą, po co? Przecież każdy z nas używa lekarstw. Jeśli nawet nie pomagają nam, to nie szkodzą. A jeśli szkodzą,
to jest to wyłącznie nasza wina, bo przed użyciem jakiegokolwiek lekarstwa należy przeczytać ulotkę.
No należy, czy nie należy? Należy! Wiem, bo zawsze o tym przypominam. Bo taki jest prawny wymóg na wypadek,
gdyby właśnie miało zaszkodzić. I o co chodzi? Że człowiek przebrał się za lekarza. W końcu to aktor.
 Wyobraźcie sobie teraz, że niemożliwe staje się
możliwe. I posłuchajcie tej autentycznej historii.
          Profesor Helen Brown, która połowę życia spędziła w dżungli amazońskiej na obserwacji pewnego gatunku szympansa, dokonała niezwykłego odkrycia. Jeśli szympansy nie ginęły w walce albo z ręki człowieka, dożywały późnej starości w doskonałym zdrowiu. Ba, do końca swoich dni zdolne były płodzić potomstwo.
Jakim cudem? - Zastanawiała się profesor Brown. Zbadała wszystkie możliwe aspekty tej zagadkowej sprawy -środowisko, pożywienie, zwyczaje. I stwierdziła, że to dzięki koprofagii, czyli najzwyczajniej - konsumpcji własnej kupy szympansy są tak witalne.
    Cud? Nic podobnego.
Tomas Morton był nieuleczalnie chory. Próbował wszystkiego. Chemia lekarstw zniszczyła mu cerę i włosy, ale nie poprawiła ani odrobinę zdrowia. W końcu lekarze postawili na nim krzyżyk. Tomas nie poddawał się. Spróbował urynoterapii. Jak każdy normalny człowiek czuł niesmak, ale chciał żyć. I wiecie, co? Po kilku miesiącach choroba zatrzymała się. Nie ustąpiła, nie zniknęła, ale zatrzymała się. Lekarze byli zdumieni. Wówczas Tomas dowiedział się o odkryciu profesor Helen Brown i zrobił następny krok. Czy dacie wiarę? Po trzech miesiącach stosowania nowej terapii Tomas był uleczony. Lekarze nie mogli wyjść ze zdumienia, ale nie wierzyli Tomasowi, kiedy opowiadał im o nowej terapii. Nie wierzyli, że jedząc własne gówno człowiek ten wymknął się z objęć śmierci. Ktoś kiedyś pięknie powiedział, może to byłem ja, że historia ludzkości, to historia pionierów, którzy potrafią działać wbrew wszystkim.
       Doktor Samuel Jones był człowiekiem, który nie liczył się z opinią środowiska. Zaprosił Tomasa do swojego laboratorium i obaj, po wielu miesiącach badań i eksperymentów, opracowali naukową formułę nowej terapii.
Dzisiaj znana jest jako terapia Mortona-Jonesa. Od wieków korzystamy z licznych, niekonwencjonalnych metod leczenia. Teraz doszła jeszcze jedna. Czy to nie jest piękne?
Czy teraz, może was jeszcze cokolwiek powstrzymać przed wypróbowaniem terapii Mortona-Jonesa?
Czy teraz, ktokolwiek rozsądny zrezygnuje ze zdrowia z własnej woli?
Czy ktokolwiek miłosierny nie opowie o tym innym ludziom?
       Jeśli nie przekonałem wszystkich, to nic nie szkodzi. Świat i tak jest przeludniony. Żartuję.
Zapisane
lekarka
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #1 : 2007-01-16, 09:07:21 »

Kiedyś czytałam artykuł w Dzienniku Zachodnim profesora Franciszka Kokota (nefrolog). Napisał, że jedynym przeciwskazaniem w/w postepowania jest.. gruźlica układu moczowego. Urynoterapeuci powołują sie na biblijne : "Pijcie ze swoich źródeł". Jeżeli chodzi o mnie to wolę przyjemniejsze metody leczenia. Jeżeli chodzi o moje obserwacje to mocz po posiłku ok. - ma ładny zapach, a po posiłku nie ok. śmierdzi. Kiedyś, jak zjadłam kurczaka na śniadanie nie mogłam się nadziwć "fiołkom" wydobywającym się z muszli. Widocznie poprzedniego dnia przekroczyłam węglowodany.
Zapisane
kodar
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #2 : 2007-01-16, 10:01:13 »

Ja taz pilam mocz ale ten pierwszy bezposrednio po obudzeniu.Probowalam tez mocz w ciagu dnia ,po posilkach.Za kazdym razem mial inny smak  ale ten specyficzny zapach i smak dla moczu za kazdym razem dalo sie smakowac.Za kazdym razem musialam zatykac nos.Kiedys, nasze babcie stosowaly mocz na ciezko gojace sie rany.Obecnie mozna stosowac przerozne kremy na bazie moczu.
Zapisane
toan
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #3 : 2007-01-16, 10:50:32 »

Dziwne, że tylko jeden naukowiec zajął się koprofagią!
Koprofagia ma bardzo głębokie uzasadnienie naukowe w świetle teorii - "dobrotliwego wpływu błonnika pokarmowego na funkcjonowanie przewodu trawiennego człowieka". Skoro błonnik się nie trawi, to po co wydawać pieniądze na drogie owoce, warzywa, płatki muszli (klozetowej) i inne produkty bogate w celulozę i ligninę - skoro te wspaniałości można samemu zrobić sobie na talerz i jeszcze ciepłe skonsumować? Jaka oszczędność wynikająca z "obiegu zamkiniętego".
Na pewnym forum wyczytałem głęboką mądrość - "Jedzcie g***o - miliardy much nie mogą się mylić". Wink
Zapisane
lekarka
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #4 : 2007-01-16, 15:33:33 »

Chyba trochę trzeba popieprzyć i posolić (?) ...
Zapisane
Bruford
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #5 : 2007-01-16, 15:40:22 »

Dziwne, że tylko jeden naukowiec zajął się koprofagią!
Koprofagia ma bardzo głębokie uzasadnienie naukowe w świetle teorii - zrobić sobie na talerz i jeszcze ciepłe skonsumować? Jaka oszczędność wynikająca z "obiegu zamkiniętego".

Toan , masz obleśne pomysły Very Happy .Przypomniało mi się "120 dni SOdomy" Passoliniego.Ale koprofagią byłoby to co opisałeś gdyby jednocześnie byłby jeszcze orgazm przy jedzeniu Very Happy
Zapisane
toan
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #6 : 2007-01-16, 16:07:34 »

Chyba trochę trzeba popieprzyć i posolić (?) ...

Kuchnia "odpadkowa" charakteryzuje się bardzo dużym i wszechstronnym stopniem przyprawiania. Im więcej przypraw, tym niższa wartość odżywcza!. Taki np: dhal - klasyka wege, składa się wyłącznie z wody, celulozy i przypraw, a dla porównania stłuszczoną wątrobę gęsią się tylko (z przeproszeniem) pieprzy i odrobinę soli Cool
Zapisane
Bruford
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #7 : 2007-01-16, 16:17:20 »

Chyba trochę trzeba popieprzyć i posolić (?) ...

Taki np: dhal - klasyka wege, składa się wyłącznie z wody, celulozy i przypraw,

Eee, tu chyba przesadziłeś.Dhal to chyba taka ichniejsza fasolowa z masłem.Ale mogę się mylić Very Happy.
I tak najbardziej mnie fascynuje inny element diety hindi-wege tj tajemnicza goor
Zapisane
toan
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #8 : 2007-01-16, 16:35:05 »

Przypomniało mi się "120 dni SOdomy" Passoliniego

A mnie koprofagia zawsze kojarzy się z de Sade, choć każdy wie, że to był jakiś sadysta i zboczeniec, ale nie każdy już czytał jego "Justynę...", czy "Zbrodnie miłości". Bardzo dobra życiowa lektura dla normalnej licealnej młodzieży Very Happy, bo życie to nie "kółko różańcowe"... Sad, a cóż lepiej zboczenia w tym wieku może wytłumaczyć, jak nie tekst pisany? - przecież nie "seksuolog zboczony naukowym podejściem". Shocked Confused
 
Od przepisów wege trzymam się bardzo "dhaleko", ale staram się czerpać jeśli już z pierwszej ręki.
Oto przepis z wegeforum autorstwa jakiegoś chihiro2 :

Na poczatek klasyka - dhal z czerwonej soczewicy z pomidorami

Skladniki:
100g pomidorow, bez skorki, pokrojonych
100g czerwonej soczewicy
1 cebula, obrana i drobno pokrojona
2 zabki czosnku, wycisniete
1 lyzeczka oleju
1 lyzeczka musztardy
1 lyzeczka kminku
1/2 lyzeczki zmielonej papryki
szczypta chili
pieprz czarny
1 lyzeczka koncentratu pomidorowego
450ml wody

Myślisz, że ten chihiro się nie zna na przepisach wege?. To komu już wierzyć?. Ale sam widzisz - woda, błonnik i przyprawy!

Tu oryginał - http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=51953131
Zapisane
Bruford
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #9 : 2007-01-16, 16:47:19 »

Przypomniało mi się "120 dni SOdomy" Passoliniego

A mnie koprofagia zawsze kojarzy się z de Sade,

"120 dni Sodomy" napisał de Sade a sfilmował Passolini Very Happy.Fajne masz za sobą lektury , Toan Very Happy.

Co do dahl to pewnie , że mogę się mylić.Jadłem kiedys jakąś ponoć bengalską klasykę Dahl- zupa z masłem i zieloną fasolą.Widocznie są odmiany. Very Happy.
Zapisane
toan
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #10 : 2007-01-16, 17:28:10 »

"120 dni Sodomy" napisał de Sade a sfilmował Passolini Very Happy.Fajne masz za sobą lektury , Toan Very Happy.

Nie wiedziałem, że te "120 dni Sodomy" - napisał de Sade! - mało oglądam, a dużo czytam!, (czytanie lepiej rozwija wyobraźnię) a gdy interesowały mnie takie lektury, pewnie nie było jeszcze polskiego przekładu! Mogłem się domyślić!, bo kto inny, literecko może napisać o koprofagii?! Confused

A co do dhali - najważniejsze, aby "zdrowe wypróżnienie było" Very Happy!
Zapisane
Hana
Go


Email
Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #11 : 2007-01-16, 17:57:39 »

Koprofagi--chrzaszcz krowienczak  u ludzi--zjawisko patologiczne!

G.P.Malachow--leczy trzydniowa glodowka urynowa--pije sie caly wydalony w ciagu dnia mocz.
W takich duzych ilosciachdziala jak srodek przeczyszczajacy, w sposob naturalny oczyszczajac organizm.

Za ww pomoca do wyleczenia m in:astma, bezplodnosc, choroba Bechterewa, zylakowate rozszerzenie zyl, choroby weneryczne, choroby oczu, zaburzenia hormonalne u kobiet, zoltaczka, choroby zoladka i jelit i wiele wiele innych (oczywiscie chorob)./czego to na Wschodzie nie wymysla/.
Zapisane
Zyon
Hero Member
*****
wiadomoci: 21567

pindżar ryskow wyszy


Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #12 : 2016-01-26, 13:56:29 »

Dziwne, że tylko jeden naukowiec zajął się koprofagią!
Koprofagia ma bardzo głębokie uzasadnienie naukowe w świetle teorii - "dobrotliwego wpływu błonnika pokarmowego na funkcjonowanie przewodu trawiennego człowieka". Skoro błonnik się nie trawi, to po co wydawać pieniądze na drogie owoce, warzywa, płatki muszli (klozetowej) i inne produkty bogate w celulozę i ligninę - skoro te wspaniałości można samemu zrobić sobie na talerz i jeszcze ciepłe skonsumować? Jaka oszczędność wynikająca z "obiegu zamkiniętego".
Hmmmm, dzien tluszczowo-blonnikowy, to ma sens Wink  Laughing Laughing
Zapisane

Work Buy Consume Die
Gavroche
Hero Member
*****
wiadomoci: 34437


Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #13 : 2016-02-09, 11:36:50 »

Pytanie jakie rodzaje błonnika rotować i kiedy maja wchodzić do rotacji, żeby szlaku jakiego nie naruszyć... Confused
Choć w tym przypadku szlak wydaje się stosunkowo prosty. Razz
Zapisane
Zyon
Hero Member
*****
wiadomoci: 21567

pindżar ryskow wyszy


Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #14 : 2016-02-09, 11:38:41 »

W wypadku blonnika to chyba chodzi o nadmierne szorowanie szlakow jelitowych  Laughing Nie mam pojecia jak to zrotowac  Shocked Very Happy
Zapisane

Work Buy Consume Die
Gavroche
Hero Member
*****
wiadomoci: 34437


Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #15 : 2016-02-09, 11:47:46 »

Pektyny są chyba łagodniejsze, ale to trzeba by obrane jabłka zmiksować i dodać amylazy ślinowej, jak to pewien Jarosz robił...
Zapisane
admin
Administrator
Jr. Member
*
wiadomoci: 3497

[email protected]


Odp: Nie wierzycie? Przecież ludzie piją własny mocz. - LON IRVING
« Odpowiedz #16 : 2016-02-09, 12:28:40 »

Najważniejszy jest test buraczany, bo w zależności co wyjdzie, to dopiero wiadomo, jaką rotację uszczelniającą zastosować.  Cool Wink
Zapisane
Strony: [1] Do gry Drukuj 
« poprzedni nastpny »
Skocz do:  

Dziaa na MySQL Dziaa na PHP forum.dr-kwasniewski.pl | Dziaajce na SMF 1.0.8.
© 2001-2005, Lewis Media. Wszystkie prawa zastrzeone.
Prawidowy XHTML 1.0! Prawidowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.04 sekund z 19 zapytaniami.