Aktualności:

8. Życie bez ruchu nie jest życiem. Starajmy się ruszać w każdym wieku, dostosowując rodzaj i wielkość wysiłku do możliwości naszego organizmu.

Menu główne

Leki nowej generacji...

Zaczęty przez RG, 2012-11-06, 10:54:43

Poprzedni wątek - Następny wątek

Gavroche

Aż trudno uwierzyć, że ktoś żyje inaczej, nie? :lol:

renia

RG, Ty nawet nie czytasz co piszemy... :?

RG

Cytat: renia w 2014-02-07, 18:10:29
RG, Ty nawet nie czytasz co piszemy... :?

A co mam czytać jak piszesz o kanapkach, czyli dwóch pajdach chleba z margaryną i plasterkiem szynki z supermarketu po 12,50 za kilogram :D

Odpowiedziałem krótko, że nie mam chleba, na dodatek nie mam margaryny ani jednego plasterka tak wyśmienitej wędliny :D


renia

Cytat: RG w 2014-02-07, 18:13:06
Cytat: renia w 2014-02-07, 18:10:29
RG, Ty nawet nie czytasz co piszemy... :?

A co mam czytać jak piszesz o kanapkach, czyli dwóch pajdach chleba z margaryną i plasterkiem szynki z supermarketu po 12,50 za kilogram :D

Odpowiedziałem krótko, że nie mam chleba, na dodatek nie mam margaryny ani jednego plasterka tak wyśmienitej wędliny :D



Kanapki pisałam w cudzysłowie. Wcześniej wyjaśniałam, że robię je z omleta. Ty zaraz widzisz pajdy chleba i margarynę... :?
Ale każdy decyduje o sobie sam, jak chce...

RG

Tak to wygląda:

o 16:30 zjadłem miseczkę wywaru na kości i goleniach wołowych ze szpikiem na którym zrobiłem kapuśniak z ziemniakami i 100g smalcu ze skwarkami.

http://images62.fotosik.pl/617/fc2a78f28d683d97.jpg

http://images65.fotosik.pl/616/5c216401ac945053gen.jpg

a o 19 zjem coś takiego tylko już bez ziemniaków, wszystko usmażone i zjedzone z ok. 30g masła

http://images64.fotosik.pl/604/f1dd9446336c3930.jpg

Myślisz, że po czymś takim powinienem jeszcze zjeść śniadanie jutro rano?

renia

Każdy powinien żyć jak chce....

RG

Cytat: renia w 2014-02-07, 18:27:43
Każdy powinien żyć jak chce....

Widzisz, też mnie nie czytasz :D

Temat co najmniej dwóch posiłków już był wałkowany... próbowałem, nie wychodzi, powody już podałem a jak mam jeść kanapki szykowane dzień wcześniej to wolę nic nie jeść, nawet żeby te kanapki były z placków serowych, ze smalcem i plastrem salcesonu...

Gavroche

Ale jak możesz nie jeść śniadania?! :lol: :lol: :lol:

RG

Cytat: Gavroche w 2014-02-07, 18:35:52
Ale jak możesz nie jeść śniadania?! :lol: :lol: :lol:

Renia się o mnie martwi, próbuję wytłumaczyć swoje postępowanie :)

Przecież w biuriwcu w którym pracuję mam Piotra i Pawła, tam wyśmienite śmietany, sery pleśniowe, sery żółte, sery białe nawet po 36% tłuszczu, nie mam problemu z zakupem jedzenia, po prostu mi się nie chce jeść, tak po prostu, nie mam łaknienia, nie czuję potrzeby... Tak jak już pisałem w ciszy, spokoju, po pracy nie mam problemu z jedzeniem ale w czasie pracy nie ma takiej możliwości, może to problemy psychiczne, nie wiem ale już tak mam... A teraz na dodatek czuję się winny, że nie jem śniadań :D


RG

O właśnie, to dobry przykład...

Robię dzisiaj pranie, właśnie się robi i nie zrobię sobie kolacji do póki pranie się nie skończy i go nie wywieszę... wtedy w spokoju będę mógł sobie pojeść do syta...

Kiedyś o tym czytałem, to podobno coś ma wspólnego z bulimia czy czymś takim, przez cały dzień człowiek planuje co by tu zjeść, potem jedzie do sklepu, kupuje, i robi sobie jedzenie, ale przez cały dzień nie je nic... bo plan jest najważniejszy :)

Ale moge się mylić oczywiście :)

grenis

Ja jak sie budze, to mi juz czasami w brzuchu burczy.
Szczegolnie dzisiaj gdy odstawilem kawke apetyt mi maxa wystrzelil i nie wyobrazam sobie nic do wieczora nie zjesc.

RG po sredniej kolacji sprobuj zaczac dzien bez kawy.
Jesli do godz 10-11 nie bedzie Cie ssac, to zrob sobie podwojna   8)

RG

Cytat: grenis w 2014-02-07, 18:52:33
Ja jak sie budze, to mi juz czasami w brzuchu burczy.
Szczegolnie dzisiaj gdy odstawilem kawke apetyt mi maxa wystrzelil i nie wyobrazam sobie nic do wieczora nie zjesc.

RG po sredniej kolacji sprobuj zaczac dzien bez kawy.
Jesli do godz 10-11 nie bedzie Cie ssac, to zrob sobie podwojna   8)

Nie wyobrażam sobie poranka bez kawy... w sumie herbatę pijam 2, 3 razy w miesiącu. Kompletnie nic więcej nie piję po za kawą, no jeszcze podczas łykania proszeczków popijam je wodą...

Nie chcę rezygnować z porannej kawy, bo właśnie po to kupiłem młynek do kawy i kupuję tylko kawę ziarnistą :)

Gavroche

Ale tak bez śniadania?!
Na pusty żołądek?!
Na pewno masz coś źle policzone, zważone, albo jaki syndrom metaboliczny przetrwały!
Jak możesz nie być taki jak wszyscy?! :lol: :lol: :lol:

Tiu, tiu, tiu leci ptaszek, no jeszcze łyżeczkę za mamusię :lol:

RG

Cytat: Gavroche w 2014-02-07, 19:12:24
Ale tak bez śniadania?!
Na pusty żołądek?!
Na pewno masz coś źle policzone, zważone, albo jaki syndrom metaboliczny przetrwały!
Jak możesz nie być taki jak wszyscy?! :lol: :lol: :lol:

Tiu, tiu, tiu leci ptaszek, no jeszcze łyżeczkę za mamusię :lol:

:)


O... właśnie pralka ćwierka, czyli skończyła pranie, zaraz wywiesze... niech sobie schnie :)

Teresa Stachurska

W "poprzednim życiu" też często jadałam raz dziennie. Śniadań nie potrzebowałam, kanapek do pracy nie lubiłam ani robić, ani się nimi delektować. Ogólnie jedzenie miałam chyba za tzw zło konieczne... Potem miałam w biurowcu bufet i tam zachodziłam w chwili głodu, niestety najbardziej podobały mi się drożdżówki z makiem albo jagodami. Skończyła się ta moja nonszalancja marnie. Teraz mam inaczej: śniadania jadam koło południa, obiadokolację wieczorem. Posiłek waży 150 - 250 g. Moją wątroba ma się lepiej gdy ma lżej, a wątroba to osoba, jak to kiedyś napisała dr Płowecka.

Do pracy zabierałam np 5 dag żółtego sera albo o podobnej ilości białka kawałek kiełbaski (lubię białą) oraz kubeczek, najlepiej kwaśnej, śmietany. Albo dobry pieczony boczek.

Ponoć jak komu w głowę zajdzie to i za piecem znajdzie :)  Proponowałam sprawdzić jakby było gdyby jeden posiłek podzielić na dwa, bo moje doświadczenia podpowiadają mi że może nie zaszkodzić. Dużo się w życiu nawygłupiałam w kwestii stołu i może teraz nadrabiam?

Trzymam kciuki RG by było lepiej i lepiej :)  


Ewa

Cytat: RG w 2014-02-07, 18:25:56
Tak to wygląda:

o 16:30 zjadłem miseczkę wywaru na kości i goleniach wołowych ze szpikiem na którym zrobiłem kapuśniak z ziemniakami i 100g smalcu ze skwarkami.

http://images62.fotosik.pl/617/fc2a78f28d683d97.jpg

http://images65.fotosik.pl/616/5c216401ac945053gen.jpg

a o 19 zjem coś takiego tylko już bez ziemniaków, wszystko usmażone i zjedzone z ok. 30g masła

http://images64.fotosik.pl/604/f1dd9446336c3930.jpg

Dowody rzeczowe niczego sobie  :)

Myślisz, że po czymś takim powinienem jeszcze zjeść śniadanie jutro rano?


Ewa

słowo daję, było: Dowody rzeczowe niczego sobie. Ktoś głodny zeżarł  :shock:

RG

Cytat: Ewa w 2014-02-07, 19:35:31
słowo daję, było: Dowody rzeczowe niczego sobie. Ktoś głodny zeżarł  :shock:

Wyszło 6 litrów pysznego kapuśniaku, 5 litrów poszło do zamrażarki, w garnku zostało tylko na jeden raz :)

Jakość wywaru sprawdzam czy zrobi się z niego galareta... no i miałem kapuśniak w galarecie :)


RG

Cytat: Teresa Stachurska w 2014-02-07, 19:30:48
W "poprzednim życiu" też często jadałam raz dziennie. Śniadań nie potrzebowałam, kanapek do pracy nie lubiłam ani robić, ani się nimi delektować. Ogólnie jedzenie miałam chyba za tzw zło konieczne... Potem miałam w biurowcu bufet i tam zachodziłam w chwili głodu, niestety najbardziej podobały mi się drożdżówki z makiem albo jagodami. Skończyła się ta moja nonszalancja marnie. Teraz mam inaczej: śniadania jadam koło południa, obiadokolację wieczorem. Posiłek waży 150 - 250 g. Moją wątroba ma się lepiej gdy ma lżej, a wątroba to osoba, jak to kiedyś napisała dr Płowecka.

Do pracy zabierałam np 5 dag żółtego sera albo o podobnej ilości białka kawałek kiełbaski (lubię białą) oraz kubeczek, najlepiej kwaśnej, śmietany. Albo dobry pieczony boczek.

Ponoć jak komu w głowę zajdzie to i za piecem znajdzie :)  Proponowałam sprawdzić jakby było gdyby jeden posiłek podzielić na dwa, bo moje doświadczenia podpowiadają mi że może nie zaszkodzić. Dużo się w życiu nawygłupiałam w kwestii stołu i może teraz nadrabiam?

Trzymam kciuki RG by było lepiej i lepiej :)  



To tak jak i ja, tylko z tym, że ja za miast jeść zapijałem to coca-colą i red bullami a kawę słodziłem 3 łyżeczki, dodam tylko, że wtenczas piłem 6-7 kaw dziennie :D

Stare czasy, stare dzieje :) Teraz jem tak jak mi przykazał Dr Kwaśniewski... tylko z tym, że raz dziennie :)

PS. pranie wywieszone, czas na luzik, spokój, odprężenie... dlatego idę sobie zrobić kolację, no może śniadanie, albo obiad... sam nie wiem w sumie jaki to posiłek, ważne, że będzie Optymalnie :)

Gavroche

Cytat: Teresa Stachurska w 2014-02-07, 19:30:48
W "poprzednim życiu" też często jadałam raz dziennie. Śniadań nie potrzebowałam, kanapek do pracy nie lubiłam ani robić, ani się nimi delektować. Ogólnie jedzenie miałam chyba za tzw zło konieczne... Potem miałam w biurowcu bufet i tam zachodziłam w chwili głodu, niestety najbardziej podobały mi się drożdżówki z makiem albo jagodami. Skończyła się ta moja nonszalancja marnie. Teraz mam inaczej: śniadania jadam koło południa, obiadokolację wieczorem. Posiłek waży 150 - 250 g. Moją wątroba ma się lepiej gdy ma lżej, a wątroba to osoba, jak to kiedyś napisała dr Płowecka.

Do pracy zabierałam np 5 dag żółtego sera albo o podobnej ilości białka kawałek kiełbaski (lubię białą) oraz kubeczek, najlepiej kwaśnej, śmietany. Albo dobry pieczony boczek.

Ponoć jak komu w głowę zajdzie to i za piecem znajdzie :)  Proponowałam sprawdzić jakby było gdyby jeden posiłek podzielić na dwa, bo moje doświadczenia podpowiadają mi że może nie zaszkodzić. Dużo się w życiu nawygłupiałam w kwestii stołu i może teraz nadrabiam?

Trzymam kciuki RG by było lepiej i lepiej :)  


Nie wyobrażam sobie, Teresa, jednego posiłku na Ww.
Nie bardzo też jeden na T mi pasuje.
Ale rozumiem brak apetytu rano, bo do południa nie przełknę nic, nawet pod groźbą.
A jeśli taki stan trwa do wieczora?
RG to dorosły chłop, wie co robi, a jak nie wie, to i tak wie 8)